O twórczości

Gdy ktoś pyta mnie o to, jakim gatunkiem są publikowane przeze mnie powieści, to odpowiadam na to jednym zdaniem:

Spisując pojawiające się w mojej głowie historie sięgam najchętniej po fantastykę łączoną z elementami horroru. 

Oczywiście to duże uproszczenie. Owszem, konieczne, jeśli mam w kilku słowach zawrzeć opis całej mojej twórczości, tylko, że to nie wszystko. Fantastyka i horror to zawsze dwa podstawowe składniki uzupełniane w zależności od konieczności o to, co okazuje się niezbędnym podczas spisywania danej opowieści. Czasem jest to science–fiction, innym razem odrobina komedii, a jeszcze innym thriller. Wszystkiego po trochu, ale nic konkretnie. A gdybym nie miała się ograniczyć tylko do jednego zdania?

Tworząc swoje uniwersum, w którym osadzony jest każdy jeden z moich tekstów, przyszło mi rozwiązać wiele kwestii czysto technicznych. Wymiary równoległe? Nakładanie się na siebie całych światów? Zaginanie czasoprzestrzeni? To tam właśnie wplecione między wierszami są elementy różnych teorii z zakresu fizyki kwantowej, które najpierw zostały oczywiście stosownie uproszczone i przystosowane do moich potrzeb. Wizja Wszechświata, jako wyjątkowo złożonej i delikatnej maszyny, która jest regularnie konserwowana i sterowana przez byty zbyt potężne, by żyć w fizycznych ciałach. Do tego bariery energetyczne chroniące poszczególne światy, okresowo pojawiające się konwergencje mocy, zależność występująca między światami materialnymi, a duchowymi. To właśnie tu dorzucone są liczne elementy teorii z zakresu parapsychologii.  No i kwestie Boga, Nieba, Aniołów…  Ale nie tylko o nich piszę, a może właściwie to głównie nie o nich jest moja twórczość, a o wszystkich tych, którzy o istnieniu tej potężnej machiny nawet nie wiedzą.

Boży Intelekt, grafika: Dariusz Radecki

O czym więc piszę? O życiu w każdej postaci i formie. O żołnierzach, którzy ostrzą noże, ale dopiero po obejrzeniu kilku filmików instruktarzowych na Internecie, żebym wiedziała choć w teorii, jak winno się to robić. O mordercach okaleczających swoje ofiary, jednak dopiero po obejrzeniu cyklu programów dokumentalnych na temat najgorszych zbrodni, które wstrząsnęły naszym społeczeństwem. O oszustach, którzy nigdy nie zdradzają swoich sekretów, więc i ja nic o nich nie wiem. Potem zagrzebuję się w książkach psychologicznych i staram się zrozumieć, jakie mechanizmy mogą kierować ofiarami przemocy. Dlaczego jedne się poddają, a inne walczą i od czego to zależy. Staram się ubrać w słowa to, czego inni nie chcą nawet artykułować, zmusić do zadania sobie pytań, których nikt na ogół sobie nie zadaje. Potem potrzebuję trochę przerwy.

Moja twórczość to wszystko. Wszystko to, co jest niezbędne, by stworzone przeze mnie uniwersum nie tylko istniało, ale jeszcze miało sens i mogło zostać ukazane w zrozumiały sposób. Do tego wszystko to, czego w realnym świecie nie ma, żeby nie było zbyt nudno i poważnie. I sporo humoru, bo nie znoszę patosu i sięgam po niego tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne.