Transakcja

Sięgając po te stare teksty zawsze czuję pewną dozę niedowierzania. Ja tak pisałam? Ja tak budowałam zdania? Co gorsza, ja naprawdę tak myślałam? Staram się nie ingerować mocno w treść, a jedynie ograniczyć się do poprawy literówek, albo wyjątkowo rażących błędów. Faktycznie zmieniam większe fragmenty wtedy, gdy gryzą się z powstałymi na przestrzeni tych wszystkich lat zasadami rządzącymi moim uniwersum. Tu było kilka takich zmian i każdą z nich musiałam dobrze przemyśleć, aby móc ograniczyć ją do minimum. Mogę mieć tylko nadzieję, że poszło mi to całkiem zgrabnie.

Od Autorki

Niebo. Już podczas jego tworzenia zadbano, by strukturą zaspokajało potrzeby wszystkich, którzy pod nie podlegali. Właśnie dlatego zostało podzielone na poziomy, poziomom wyznaczono Aniołów Porządkowych, a nad wszystkim polecono czuwać Radom Starszych. W teorii pomyślano o wszystkim. W praktyce…

Był to dzień, jak każdy inny. Ludzkie dusze przybywały, zachwycały się, martwiły, nie rozumiały, lub tylko myślały, że rozumieją. Niektóre z nich po prostu przechadzały się bez celu, inne stawały w kolejce do niedużego biurka na samym środku sterylnego, białego holu, przy którym siedział Anioł Porządkowy odziany w białą szatę. Jego zadaniem była pomoc przybyłym duszom, ich ponowne wdrożenie w niebiańskie życie, umożliwienie dalszego wspinania się po drabinie prowadzącej do samego Boga. I znów, w teorii uwzględniono wszystkie możliwości, poza tymi, które miała w zanadrzu praktyka.

– Następny! – wrzasnął Anioł Porządkowy odprawiając kolejną duszę sprzed swojego biurka.

Miał już dość tego szaleństwa. Dzień w dzień wykonywał dokładnie te same czynności. Nie zezwolono mu na urlop od… sam nie pamiętał kiedy ostatni raz miał jakikolwiek dzień wolny. Zresztą to nie miało większego znaczenia. Liczył się tylko fakt, że nie dano mu chwili wytchnienia od tego całego szaleństwa wystarczająco długo, żeby jego pokłady współczucia, cierpliwości, wsparcia, bezkrytycznej miłości i innych uczuć, w jakie uzbroił go Bóg zsyłając do tej pracy, już dawno się wyczerpały. Została rutyna.

– Dzień dobry – wyjąkała niepewnie młoda dziewczyna podchodząc powoli do biurka.

– Dzień dobry młoda damo – westchnął Anioł Porządkowy zamykając jedne akta tylko po to, by otworzyć kolejne. Otwórz, sprawdź, wynotuj, zamknij, odłóż. I tak bez końca. – Poproszę dane osobowe do weryfikacji.

– Ja… ja… – Nagle dziewczyna zaczęła płakać. Kasztanowe włosy sięgające pasa zasłoniły niemal całkowicie jej wykrzywioną bólem twarz. – Ja nie chciałam… ja już nie potrafiłam…

– Depresja i samobójstwo. – Wyczytał Anioł wciąż nie podnosząc wzroku znad akt.

Przyglądanie się tym wszystkim duszom i tak nie miało sensu. Cierpieli lub się bali. Czasem cieszyli się, jak jacyś idioci, ale to i tak nie miało znaczenia. Każde z nich w końcu trafiało do oczyszczenia.

– Nie chcę iść do piekła! – Zaczęła krzyczeć histeryczni dziewczyna. – Nie chcę iść do piekła!

– Mój Boże, kolejna się znalazła – westchnął Anioł unosząc głowę i spoglądając na dziewczynę. Na jej szyi widniały ślady grubego sznura. – Powieszenie. Czyli wszystko się zgadza.

Anioł powrócił do odnotowywania czegoś w papierach dziewczyny. Za dużo już widział samobójców, za dużo morderców i ich ofiar, by każdemu współczuć, a tym bardziej każdym się przejmować.

– Nie pójdziesz do piekła, tylko do oczyszczenia. – Zaczął wyjaśniać obojętnym tonem – Oczyszczenie jest procesem bezbolesnym i polega na uświadomieniu ci twojego pochodzenia. Przypomnisz sobie lata spędzone w Niebie nim stałaś się człowiekiem. Odejdzie ból, a wspomnienia staną się jedynie kolejnym elementem ciebie. Po zakończeniu oczyszczania przyjdź po nowy przydział.

– Ja nie mogę iść do piekła! – kolejny wrzask przeszył hol niepokojąc resztę Ludzkich Dusz stojących w kolejce.

Dziewczyna dostała ataku histerii i nic do niej nie docierało. Czasem tak już było. Ziemskie przyzwyczajenia i przekonania były zbyt silnie zakorzenione, by dopuścić do świadomości jakąkolwiek sprzeczną z dotychczasowym systemem wartości informację. Dalsze próby rozmowy mijały się z celem.

– Panowie proszę odprowadzić tę młodą damę do oczyszczenia – westchnął Anioł Porządkowy przywołując dwóch pomocników, którzy odprowadzili możliwie najdelikatniej kolejną tego dnia duszę sprzed jego biurka. – Następny!

– Biedne dziecko – powiedziała kobieta w średnim wieku ubrana w schludną, białą koszulę i szarą spódnicę. – Myślała, że uniknie piekła…

– Ona nie poszła do piekła. – Anioł Porządkowy wzruszył ramionami starając się desperacko ukryć rozdrażnienie. –  Poproszę dane osobowe do weryfikacji.

– Przecież Niebo nie przyjmuje samobójców. Każdy o tym wie. – Kobieta uśmiechnęła się zimno dotykając jednocześnie szarych włosów upiętych w staromodny kok. – Tu nie ma miejsca dla takich, jak ona.

– Skrajna dewotka. Dobra, wszystko się zgadza. – Anioł przygryzł lekko język, by nie dodać kolejnego zbędnego komentarza, po czym zanotował coś w aktach i dodał. – Ty też do oczyszczenia i na szkółkę tolerancji, a potem po kolejny przydział. Następny!

– Chłopcze nie takim tonem. Żyję na tym świecie trochę dłużej od ciebie.

Z twarzy kobiety zniknął momentalnie uśmiech i została już tylko surowość nauczycielki, którą była przez całe życie.

– Tak, oczywiście. – Anioł podniósł na moment głowę, a jego pełna politowania mina zupełnie zbiła kobietę z tropu. – Następny!

To był długi dzień, a Ludzkie Dusze sprawiały ostatnio coraz więcej kłopotów. Raz za razem musiał wzywać pomocników, którzy też byli tym wszystkim zmęczeni. Niebo powoli przestawało nadążać za tempem życia człowieka i dostawało od tego wszystkiego duchowej zadyszki, a przynajmniej Pierwszy Poziom Nieba jej dostawał. Te wyższe jakoś sobie radziły z nawałem pracy. Ba! Im wyżej tym to wszystko szło lepiej. Tylko, że tam nie było Ludzkich Dusz…

– Dane do weryfikacji poproszę… – westchnął Anioł przerywając swoje rozmyślania i ponownie sięgając po akta.

– Pomóż mi… – Cichy szept zmusił Anioła do podniesienia głowy znad akt. Na taki widok bynajmniej nie był gotowy.

– O kurwa jego jebana mać – jęknął spoglądając na młodego mężczyznę stojącego przy biurku.

Jak długo pracował na Pierwszym Poziomie, tak jeszcze nie spotkał się z takim przypadkiem. Owszem, wiedział, że takie rzeczy się zdarzają, ale na innych poziomach. Tam częściej dochodziło do przenikania się świata fizycznego z duchowy, ale tutaj?

– Pomóż mi, ja się rozpadam – szepnął mężczyzna, a z jego policzka odpadł nieduży kawałek skóry spadając na blat biurka. – Demon chce mojej duszy.

– Muszę to zgłosić Radzie Starszych. – Anioł zerwał się z miejsca nie odrywając oczu od kawałka ciała leżącego spokojnie obok otwartych szeroko akt. – Poczekaj tutaj i się nie ruszaj, bo całkiem się rozlecisz.

Pokój Rady Starszych był najbardziej sterylnym miejscem, jakie można było spotkać we Wszechświecie. Wszechogarniająca biel podbiła ściany, sufit, podłogę, meble, a nawet uniformy członków Rady Starszych. Miała też jakiś niezbadany wpływ na samopoczucie. Działała, jak środek ogłupiający. Myśli uciekały, a problemy zaczynały blednąć, dlatego też na ogół było tam tak cicho.

– Przepraszam – szepnął Anioł Porządkowy wsuwając się chyłkiem do wielkiej Sali Obrad, jakby w obawie przed zemstą uśmierconej na moment ciszy.

– Jesteśmy zajęci – szepnął mężczyzna w okularach.

– Ja wiem, wy zawsze jesteście zajęci, ale to pilne. – Przewrócił oczami Anioł nagle prostując się dumnie.

Irytacja stanowiła najlepszą obronę przeciwko natarciu sterylności na jego myśli. Właściwie była to jedyna taktyka, jaką do tej pory opracował i sumiennie stosował od lat irytując tym wszystkich członków Rady.

– Aniele… – Zaczęła surowo wyglądająca kobieta, jednak nie dane jej było dokończyć.

– Mówię kurwa, że pilne! – Aniołowi Porządkowemu puściły już zupełnie nerwy. To stanowczo nie był jego dzień. – Mam opętaną przez demona Ludzką Duszę, która całkowicie się rozsypuje, a wy tu pierdzicie w te swoje sterylne stołki. Nie mamy wiele czasu, a na pewno nie aż tyle, żebyście dokończyli tę swoją grę w skojarzenia, czy co wy tu robicie całymi dniami. Myślę, że w ciągu godziny nic z niego nie zostanie.

Na moment zapanowała absolutna cisza. Członkowie Rady Starszych byli w stanie ciężkiego szoku, co można było łatwo zdiagnozować po szeroko otwartych ustach i wytrzeszczonych oczach. Niemniej jednak stan ten, choć nadzwyczaj silny, został ostatecznie pokonany po kilku ciągnących się w nieskończoność minutach.

– Jak do tego doszło? – spytał w końcu przyjemnie wyglądający staruszek.

Jego słowa wyrwały pozostałych z transu. Wszyscy dyskretnie zamknęli usta i odchrząknęli cicho chcąc ukryć zmieszanie.

– W aktach nie mam nic o tym, żeby był opętany czy coś w tym stylu. Absolutnie pusto. – Anioł Porządkowy przestąpił nerwowo z nogi na nogę i znów przewrócił oczami. – Jakbym coś tam miał, to bym od was nic nie chciał.

– Niebo jest od tego, by chronić, otaczać opieką i wsparciem. – Ostrożnie zaczęła surowo wyglądająca kobieta.

– To znaczy, co mam zrobić? – Anioł nachylił się nieznacznie w jej stronę i uniósł wysoko brwi w celu lepszego zaakcentowania faktu, że wciąż czeka na konkretne instrukcje. – Bo wiesz co? Jakoś mnie tym nie olśniłaś. Poważnie.

– Aniele to znaczy, że Niebo walczy o każdą Ludzką Duszę – stwierdził ostro mężczyzna w okularach. – Nie możemy pozwolić na zniszczenie którejkolwiek z nich niezależnie od okoliczności opętania. Zrozumieliśmy się?

– Bla. Bla. Bla. Co. Mam. Robić! – Anioł począł wwiercać się wzrokiem w czaszkę swojego rozmówcy, jednak zdekoncentrowała go surowo wyglądająca kobieta mówiąc:

– Najpierw musimy się dowiedzieć, co się nieszczęśnikowi stało, a następnie uwolnić jego duszę. Tę sprawę należy dokładnie zbadać i przeanalizować…

– Dobra, jak już coś postanowicie to dajcie mi znać, a ja idę z nim pogadać – warknął Anioł wychodząc z Sali Obrad. Nim jednak zamknął za sobą drzwi, rzucił od niechcenia. – Chociaż zanim wy zdecydujecie, to facet się pewnie rozsypie. Szybciej byłoby po prostu spytać wyższe poziomy…

– Cokolwiek by się nie działo, nie mieszaj do tego Bożego Intelektu. – Kategorycznie zabronił miło wyglądający staruszek. – Jej nam tu akurat nie potrzeba.

Wściekły Anioł Porządkowy trzasnął drzwiami Sali Obrad Rady Starszych. Odrobinę mu to ulżyło, więc powtórzył proces. Trzask rozchodzący się w tej sterylnej ciszy przyniósł mu niemal chorą satysfakcję, więc po raz trzeci otworzył i walnął drzwiami z całej siły. Od razu było mu lepiej. Teraz przynajmniej mógł znów skupić się  na tej całej sprawie opętania.

– Łohoho! Nie syp mi się na akta dzieciaku! – wrzasnął podchodząc do biurka zasypanego już kawałkami ciała mężczyzny.

– Pomóżcie mi… – Kolejny cichy szept rozszedł się po zatłoczonym holu, bowiem nagle wszyscy umilkli wyczuwając, że dzieje się coś ważnego.

– Jak mam ci pomóc, jak się na akta sypiesz –  warknął Anioł strzepując brud z akt na ziemię, po czym najdelikatniej, jak tylko potrafił, odsunął źródło tego brudu od biurka. – I mi się nie zbliżaj z tym sypaniem więcej niż pół metra od akt, bo cię sam dobiję.

– Pomóżcie mi… – kolejny, ledwie słyszalny szept.

– Powiedz, jak do tego doszło – zapytał Anioł Porządkowy zastanawiając się, jak jeden szept zdołał uśmiercić wszelkie rozmowy innych osób.

– Pomóżcie mi… – Znów poprosił mężczyzna, a na ziemi wylądował kawałek jego wargi.

– Fuj. – Skrzywił się Anioł spoglądając na podłogę. – No tak to my niczego nie osiągniemy chłopcze. Zacznij może od począt…

– DEMON!

Dziki wrzask jednej z młodych dziewczyn stojących na holu odbił się od ścian i sufitu, po czym uderzył wzmocniony echem w Anioła Porządkowego. Ten w pierwszym odruchu chciał unieszkodliwić źródło hałasu stosem akt, ale ostatecznie ograniczył się tylko do rzucenia drewnianym stemplem. Gdy usłyszał, jak drewno odbija się od czoła dziewczyny, pełen satysfakcji i podziwu dla własnej celności, począł rozglądać się za tym przerażającym demonem. Ujrzał go po przeciwnej stornie sali. Jasne włosy rozwiane dookoła bladej twarzy, w centrum której płonęły oczy pełne żądzy mordu i dzikiej furii… A nie. To tylko lustro.

Kolejny wrzask wyrwał go z wyjątkowo krótkiej zadumy.

– Co znowu! – wściekły wyciągnął rękę po nieobecny na blacie stempel, gotowy po raz kolejny ogłuszyć następnego paranoika. – Nie widzę tu kurwa żadnego dem…

– DEMON! – kolejny wrzask przerwał Aniołowi, lecz tym razem ustalenie źródła stało się nadzwyczaj trudne, zatem nie stemplem, a kubkiem po kawie oberwała pierwsza osoba z brzegu. Niestety nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Wrzask ciągnął się dalej. – ON SPROWADZIŁ SAMEGO LUCYFERA DO NIEBA!

To był długi dzień, a Anioł Porządkowy miał go już definitywnie dość, choć niebiański zegar nie wybił jeszcze południa. Przed jego biurkiem stała Ludzka Dusza rozsypująca się na jego oczach. Kawałki ciała mężczyzny spadały na blat i stos głupich akt, które miał dziś wypełnić. Rada Starszych, jak zwykle nie mogła podjąć prostej, szybkiej decyzji, ale nie zapomniała zabronić mu zgłoszenia incydentu do Bożego Intelektu, która na dodatek nie omieszkała udać się do jakiegoś cholernego zapizdowia na drugim końcu Wszechświata. Tak, jedyna osoba, która mogła mu pomóc, była dziś na cholernej misji, w dodatku teraz jakaś histeryczka stosowała broń masowego rażenia drąc się w tym głupim holu, że widzi Lucyfera. To stanowczo nie był jego dzień.

Anioł Porządkowy, widząc poruszenie wśród Ludzkich Dusz, po raz kolejny wytężył wzrok szukając tego rzekomego Lucyfera. Tym razem do jednego histeryka dołączyli zaraz kolejni i poziom decybeli zaczął szybko przyprawiać Anioła o migrenę. Na szczęście rozpraszające się nagle skupisko Ludzkich Dusz ułatwiło namierzenie źródła zamieszania. Oto jego oczom ukazał się przerażający widok. Wysoka postać odziana w czarny, skórzany płaszcz kroczyła powoli w jego stronę. Naciągnięty na głowę kaptur uniemożliwiał dojrzenie twarzy intruza, lecz skapująca z niego krew i fetor śmierci, jaki rozszedł się po sali, wystarczyły w zupełności, by Anioł Porządkowy mógł dokonać identyfikacji przerażającej istoty. Poziom irytacji momentalnie wzrósł o połowę.

– Kurwa mać! To nie demon, tylko Boży Intelekt! – wrzasnął do uciekających Ludzkich Dusz lecz po chwili namysłu dodał wzruszając ramionami. – W sumie to kurwa jeden grzyb.

– Ładnie tak kląć w pracy Aniele? – Boży Intelekt podeszła do biurka zsuwając zakrwawiony kaptur z głowy i ukazując wszystkim idealną pod każdym względem twarz. Jej stalowe oczy przesunęły się po Ludzkich Duszach, a każda z nich westchnęła zachwycona doskonałością szlachetnych rys, wyrazistością ust i kontrastem między jasnymi oczami, a kruczoczarnymi włosami. Tak, oto przybyła wielka Boży Intelekt, Wysłannik Boga, Łącznik Pierwszego Pokolenia we własnej osobie.

– Al daruj sobie proszę wszelkie uprzejmości – jękną Anioł. – Dziś nie mam na to siły.

– Przyszłam ci zdać tylko raport.

Kobieta rzuciła niedbale zakrwawiony plik kartek na biurko Anioła. W tym samym momencie rozpadający się mężczyzna zbliżył się o krok do nowoprzybyłej, a kawałek jego ucha spadł na wspomniany raport.

– Aniele, chciałam zauważyć, że ci się petent na akta sypie.

– Pomóżcie mi… – jęknął mężczyzna widząc kolejny kawałek swojej brody na podłodze. – Pomóżcie…

– Mówiłem, żebyś mi się na akta nie sypał idioto! – wrzasnął Anioł Porządkowy. –  Metr od biurka!

– Co mu jest? – spytała Boży Intelekt odrywając mężczyźnie kawałek skalpu swoją szczupłą dłonią odzianą w skórzaną rękawiczkę. Skóra odeszła od kości bez najmniejszego oporu po czym upadła z głośnym plaskiem na ziemię.

– Rada prosiła, żebym ci nic nie mówił – stwierdził Anioł nie kryjąc złości w swoim głosie.

– Opętanie, co? – Boży Intelekt oderwała kolejny kawałek skalpu.

– Chyba – westchnął Anioł zdegustowany specyficzną zabawą jego rozmówczyni. – Możesz przestać?

– Wiedziałam. – Kobieta uśmiechnęła się nieznacznie wsadzając mężczyźnie palec do oka. Oko natychmiast pękło wylewając się na resztki policzka.

– Pomóżcie mi… – Mężczyzna spojrzał już tylko jednym okiem błagalnie na Anioła.

– On tak cały czas? – spytała Boży Intelekt wycierając palec o ubranie mężczyzny.

– Tak – jęknął Anioł, któremu zaczęło się zbierać na wymioty, po czym spojrzał na odległość dzielącą mężczyznę od jego biurka i wrzasnął. – Metr od biurka! A ty przestań mu odrywać to cholerne ucho. Mam już dość problemów na dziś. On się sypie, a te sterylne cielaki dalej myślą i myślą.

– Zawieszą cię za takie stwierdzenie. – Łączniczka uśmiechnęła się odrywając ucho do końca.

– Proszę bardzo. Tylko kogo niby dadzą na administrację wtedy? Tę ciotę, co zgubiła rejestry w zeszłym roku? A może jakiegoś praktykanta, który znowu narobi burdelu w papierach? Nie sądzę. Wiesz co? Mam już to wszystko w dupie. Rób z nim, co chcesz.

– Wiadomo, jak doszło do opętania? – Boży Intelekt spojrzała na Anioła przerywając na moment swoją specyficzną zabawę.

– Akta są czyste. – Anioł podał kobiecie dokumentacje.

– Pokaż mi je.

Kobieta wzięła do ręki plik białych kartek, a te natychmiast zapełniły się brakującymi informacjami.

– Nieźle. – Pokiwał głową z uznaniem Anioł, po czym zaczął przeglądać pośpiesznie zapiski.

– Pomóżcie mi… – szepnął mężczyzna cicho.

W jego głosie nie było już nadziei. Ponownie nikt nie odpowiedział na jego błaganie. Chwila ciszy, szelest przekładanych kartek, a potem odgłos upadających na podłogę akt.

– O jasna cholera… – jęknął nagle Anioł unosząc wreszcie wzrok. – Nie możemy ci pomóc…

W nie tak do końca sterylnym holu, gdzie Anioł Porządkowy organizował życie Pierwszego Poziomu Nieba, zapanowała dziwnie ciężka atmosfera. Ludzkie Dusze na moment wstrzymały oddech, rozpadający się mężczyzna w przerażeniu spojrzał na leżące akta, a Anioł Porządkowy bezradnie szukał zaprzeczenia u Bożego Intelektu. Nie znalazł go. Kobieta jedynie wzruszyła ramionami i uniosła dłoń nad rozsypaną dokumentacją. Kartki poszybowały w powietrzu układając się w idealnym porządku w jej dłoni. Nie musiała czytać, co tam zostało spisane. Wiedziała to w chwili, gdy ujrzała mężczyznę w holu.

– Sprzedałeś własną duszę demonowi? – zapytał niemal bezdźwięcznie Anioł. – Ale dlaczego?

– Myślałem, że to tylko jakieś bzdury – szepnął mężczyzna, a po pozostałości z policzka stoczyła się łza. – Ja nie myślałem…

– Sprzedałeś swoją duszę dla zabawy? – Nie mógł uwierzyć Anioł. – Tak po prostu dla zabawy?

– Czego zażądałeś w zamian za duszę?

– Nie chciałem, by moja żona dowiedziała się o zdradzie. – Padła szeptem odpowiedź.

– I co?

– Zginęła wraz z naszym synem w wypadku…

Po tych słowach nikt nic nie dodał, nikt o nic więcej nie zapytał, ani niczego nie powiedział. Anioł Porządkowy spojrzał na Boży Intelekt z rezygnacją, ona zaś na niego z obojętnością kogoś, kto zna zakończenie historii nim ta jeszcze się zacznie. Nienaturalna cisza pełna bólu, która tak szczelnie wypełniła cały hol, zwróciła wreszcie uwagę Rady Starszych. Członkowie odziani w biel wyszli ze swojej Sali Obrad, tylko po to, by od razu z przerażeniem ujrzeć tą, której mieszania w całą sprawę tak bardzo pragnęli uniknąć.

– Dlaczego utajniliście zapis dotyczący demona w aktach? – zapytała Boży Intelekt nie siląc się nawet na powitanie.

– Boży Intelekcie… – Zaczął przyjaźnie wyglądający staruszek, lecz nie znalazł słów mogących posłużyć za odpowiedź.

– Dlaczego? – Ponowiła pytanie kobieta, choć znała od dawna odpowiedź.

– By go ratować – szepnął mężczyzna w okularach.

– Ratować? – Zdziwiła się Boży Intelekt odkładając akta na brudne biurko.

– Tak, ratować – stwierdziła surowo wyglądająca kobieta. – Nie widzisz, co się z nim dzieje? On się rozpada, bo demon chłonie jego energię. Niebawem wchłonie wszystko, całą jego duszę i tym samym unicestwi go ostatecznie. To będzie koniec tej Ludzkiej Duszy. Absolutny i nieodwołalny.

– Nie absolutny i wiecie o tym, ale poza tym tak, reszta się zgadza. – Przytaknęła Boży Intelekt po czym zapytała. – Więc w czym problem?

– Nie możemy do tego dopuścić– odparł mężczyzna w okularach.

– Dlaczego nie? – Zdziwiła się kobieta. – Przecież sam sprzedał swoją duszę. Dokonał transakcji i świadomie oddał się we władanie demona. Transakcja odbyła się zgodnie z przyjętą normą wymiany, więc nie mamy najmniejszego prawa podważać jej autentyczności, ani tym bardziej jej anulować. Znacie zasady.

– Boży Intelekcie, Niebo jest od tego by ratować Ludzkie Dusze – powiedziała beznamiętnie surowo wyglądająca kobieta.

– Tak. Niebo jest od tego, by ratować Ludzkie Dusze. – Zgodziła się Boży Intelekt, lecz z zimnym uśmiechem dodała. – Ratować, a nie płacić za ich głupotę i po nich sprzątać… znowu.

Słowa Bożego Intelektu były stwierdzeniem faktu tak oczywistego, że aż niemożliwego do zaakceptowania. Reguły Nieba wyraźnie mówiły o pomocy w oczyszczaniu Ludzkich Dusz, ratowaniu ich przed zniszczeniem przez inne byty. Dlatego stworzono dla nich osobny Kompleks Wymiarowy, osobny Poziom Nieba, osobną administrację. Dlatego przydzielono im Aniołów Stróżów, Duchów Opiekuńczych, a nawet co jakiś czas wysyłano jednego z mieszkańców Nieba jako nowego proroka, że o zastępach Mesjaszy nie wspominając. Dlatego wreszcie oddzielono dla nich świat duchowy i fizyczny, by potężniejsze byty nie zagrażały im tak, jak zagrażają innym mieszkańcom Wszechświata. To wszystko robiono tylko dla ludzi. Ogrom poświęcenia, na jakie zdecydowało się Niebo nie uwzględniał jednak jednej rzeczy – naruszania wolnej woli człowieka.

Wszystko, co człowiek w życiu robi, niesie ze sobą określone konsekwencje. Niezależnie, czy morduje, czy zostaje zamordowany, powraca do Nieba na oczyszczenie. Niebo nie odtrąca, nie wyrzeka się nikogo, choćby był najgorszym grzesznikiem. Niebo zawsze wybacza, jednak nie może niczego narzucić. Jeśli człowiek sam wypiera się Nieba, jeśli sam decyduje się do niego nie powracać, wtedy tuła się wedle własnego życzenia w zawieszeniu. Te dusze nazywane są wtedy duchami. Mogą być groźne dla ciał żyjących, ale nie są w stanie zniszczyć ostatecznie innej duszy. Czasem jednak do ludzkiego świata dostaje się coś zupełnie innego, coś o wiele potężniejszego. Tak się dzieje, gdy powstaje luka w barierze między poszczególnymi światami. Istoty, które wtedy przybywają, nazywane są demonami. Niebo zakazało migracji między światami, a szczególnie obostrzyło przedostawanie się do ludzkiego świata, bo wiedziało, że człowiek jest zbyt słaby, by uchronić własną duszę. Każdy, kto złamał tę zasadę, był surowo karany, a każda dusza, która ucierpiała na skutek tego rodzaju naruszenia, była ratowana za wszelką cenę. Każda, poza jednym małym wyjątkiem: dobrowolnie zawartą transakcją.

Zegar pokazywał za dziesięć piątą, a do białego holu wkroczyła pokraczna, zdeformowana istota koloru ziemi. Jej małe, kaprawe oczka szybko namierzyły właściwą Ludzką Duszę, a trójpalczaste kończyny zaczęły sunąć z nieprzyjemnym szelestem po podłodze. Z pyska najeżonego zębami skapywała ślina.

– Robimy coś? – spytał szeptem Anioł Porządkowy.

– Nie – odparła Boży Intelekt zapalając papierosa.

– Na pewno?

– Mogę udać, że tego nie widziałam, ale tego nie uczynię. – Kobieta zaciągnęła się papierosem przyglądając się uważnie pokracznemu stworzeniu. – Nie tylko ludziom jesteśmy potrzebni. Są inne gatunki, inne rasy, które też zasługują na kompleksową opiekę. Wszystko jest Bożym Dziełem. Nawet ta bezkształtna pokraka wyłoniła się z Boga. Wszystko, co powstało z Niego do Niego powróci, chyba że samo tego nie zechce. Niebo ma zapewnić równość, opiekę, wykształcenie, a nie przywileje dla jednych kosztem drugich.

– Amen – szepnął Anioł Porządkowy widząc, jak istota pochłania resztkę Ludzkiej Duszy. – Wolałem się upewnić, że nie kombinujesz niczego.

Słowa Bożego Intelektu były ostre, lecz niosły jasne przesłanie. Było coś w jej beznamiętnym głosie, coś w jej postawie, co sprawiało, że nie sposób było się jej przeciwstawić. W końcu była Bożym Intelektem, wyłoniła się z wiedzy i wiedzą dysponowała. To ją Bóg wybrał spośród innych, a skoro sam dokonał wyboru, musiał wiedzieć, co robi, prawda?

–  A jednak coś kombinujesz – szepnął Anioł widząc, jak istota zakończywszy posiłek kieruje się do wyjścia z holu i jak temu wszystkiemu przygląda się kobieta.

– Stój. – Padła prosta komenda.

Pokraczna istota zatrzymała się na środku korytarza i niepewnie spojrzała na Boży Intelekt, która dopaliła jedynie papierosa. Niedopałek został zgaszony na aktach duszy, której już nie było.

– Dlaczego mnie zatrzymujesz? – zapytała istota telepatycznie.

– By cię zabić. – Kobieta uśmiechnęła się sadystycznie po czym naciągnęła kaptur na głowę i wyjęła nóż przypięty do prawego uda. Odór śmierci ponownie wypełnił hol.

– Nie możesz mnie zabić – powiedziała istota. – Ta dusza należała do mnie, a poza tym mieszkańcy Nieba nie mają prawa mordować.

– Bzdura – stwierdziła spokojnie kobieta podchodząc do stwora. – Jestem żołnierzem, Bożym psem na posyłki. Jestem Łącznikiem i to ja wymierzam sprawiedliwość w imieniu Boga. Myślisz, że nadałby mi ten tytuł i nie pozwolił zabijać?

– Ale w Niebie nie można…

– Umrzeć – powiedziała spokojnie, po czym dodała – Ale można wymierzyć sprawiedliwość.

– Zatem sprawiedliwie zostawisz mnie w spokoju – syknęła istota odsłaniając wszystkie zęby. – Ta dusza należała do mnie.

– Tak. – Uśmiechnęła się szeroko Boży Intelekt. – Ta dusza należała do ciebie.

– Więc czemu chcesz mnie zabić? – Istota cofnęła się o krok i przygotowała do skoku.

– W imieniu prawa ustanowionego przez Niebo i Boga wydaję na ciebie wyrok śmierci za nielegalne przekroczenie granicy Nieba za życia.

To był ułamek sekundy, w końcu była żołnierzem. Załatwiła to szybko i względnie bezboleśnie. Nóż poderżnął gardło, ciężki but nawet nie drgnął, powieka nie zadrżała. Do tego została stworzona, tego od niej właśnie wymagał Bóg. Pokraczna istota padła tuż przed nią, jej dusza została w dłoni odzianej w skórzaną rękawiczkę. Oto zapłata za dodatkową pracę. Ciało spłonęło, gdy tylko na nie spojrzała, ślady krwi zniknęły i nikt z obserwujących nie dostrzegł nic poza błyskiem oczyszczającego ognia. Tak, była w tym dobra. Nawet za dobra, jak na kogoś, kto nie wierzył w odgrywaną przez siebie farsę Świętego Oczyszczenia. Ale inni wierzyli, pokornie spuścili wzrok, gdy odchodziła w sobie tylko znanym kierunku. Wybiła siedemnasta, Boży Intelekt skończyła pracę.

Ilustracja: Maya Szymańska